LEGO Icons 10330 McLaren MP4/4 i Ayrton Senna - blisko perfekcji, choć mogło być lepiej
Mamy rok 2025 - współpraca LEGO z Formułą 1 rozkręca się na dobre. Fani każdej z serii dostaną w tym roku coś, związanego z najszybszą serią wyścigową na świecie - od najprostszych zestawów Duplo dla najmłodszych, przez serie City i Speed Champions, skończywszy na pokaźnych modelach z serii Technic. Możnaby wręcz rzec - dobrobyt, nie do pomyślenia jeszcze kilka lat temu, kiedy to bolid Ferrari, wydany w ramach serii Speed Champions stanowił nie lada gratkę dla fanów F1.
Formułomania w Lego zaczęła się jednak już w roku 2022, kiedy to duński producent został sponsorem zespołu McLarena. W ramach współpracy wydano kilka modeli, m.in. 42141 z serii Technic, mniejszy zestaw 76191 w skali Speed Champions czy też bolid Ayrtona Senny, będący obiektem dzisiejszej recenzji
Garść informacji
- Numer katalogowy i pełna nazwa - 10330 McLaren MP4/4 i Ayrton Senna
- Seria - Icons
- Rok wydania - 2024
- Ilość elementów - 693
- Cena katalogowa - 349,99 zł
Gotowy model
Po niezbyt długim procesie budowania otrzymujemy gotową maszynę, wraz z minifigurką brazylijskiego mistrza, od której myślę że warto zacząć omawianie.
Sam kombinezon jest prosty, choć charakterystyczny. Widoczny jest kraciasty wzór obecny na kombinezonach kierowców z dawnych lat, widzimy również wszystkich ówczesnych sponsorów stajni z Woking, w tym Banco National, który był indywidualnym sponsorem Senny. No prawie wszystkich - jeden kluczowy sponsor został pominięty, jest to jednak zrozumiałe - nawet branding 18+ nie usprawiedliwia pojawienia się sponsora tytoniowego na modelu, który może trafić do dzieci (chociaż już platforma Kick nie jest żadnym problemem 😉). Żałować można jedynie niezadrukowanych ramion, ale jest nieźle
Mam jednak problem z górą figurki. Okej, może i główka jest podwójnie zadrukowana, ale co z tego jeżeli podobieństwo do Senny jest minimalne. Nawet porównanie z tabliczką na podstawce pokazuje wyraźną różnicę - do tego zaraz. Tutaj przydałaby się zdecydowanie inna twarz oraz inny odlew włosów, myślę że można było ta. Do figurki dostajemy puchar, przepięknie zadrukowany w brazylijskie barwy kask (podobnie jak na kombinezonie markę na M zastąpiono logo Senny) oraz podstawkę w kształcie podium z cytatem (w formie naklejki). Podium trzeba się w tym trochę doszukiwać, a cytat jest bardzo generyczny, ale niech będzie. A można było tu dać ikoniczne "If you no longer go for a gap...", byłby to moim zdaniem ciekawszy smaczek
Przechodząc już do samego bolidu - pierwsze wrażenie patrząc na bolid jest naprawdę pozytywne. Model jest przyzwoitych rozmiarów - 32 cm długości to taki sweet spot jeśli chodzi o wielkość do eksponowania - nie jest on ani za duży, ani za mały. Ogólna bryła i kolory zestawu od razu pozwalają zidentyfikować, że mamy do czynienia z McLarenem z lat 80-tych, a biorąc pod uwagę własne doświadczenie mogę powiedzieć, że stojąc na półce bolid przyciąga wzrok praktycznie każdego, kto na nią spojrzy.
W rękach model jest bardzo solidny, nie czuć jakby cokolwiek miało odpaść - co przy samochodach jest dosyć ważne. Pozwala też to skorzystać z funkcji zestawu - przednia oś jest skrętna, a sterowanie odbywa się za pomocą kierownicy, umieszczonej w kokpicie. Dzięki temu, że jest ona w znacznej mierze odkryta, sterowanie jest łatwo dostępne, a sam mechanizm chodzi bardzo gładko. Mimo że raczej nie będę korzystał z niego na co dzień to przyjemnie dostać taki detal. Koła oparte są o nowe elementy zawieszenia, co jak najbardziej szanuję. Nowym elementem są także użyte koła. Są one jednoczęściowe, użyty w nich wzór felg idealnie pasuje do tych, zamontowanych na faktycznym McLarenie MP4/4.
Będąc już w tych okolicach, chciałbym zwrócić uwagę na problem, który odrobinę wadzi mi w tym modelu, czyli proporcje i kształt samochodu. Porównując model do licznych zdjęć kultowej maszyny odnoszę wrażenie, że cały bolid jest zbyt długi w porównaniu do pierwowzoru. Pokrywa silnika czy nos są zbyt rozciągnięte w porównaniu do dosyć kompaktowej bryły MP4/4. Być może skrócenie modelu o centymetr pozwoliłoby poprawić proporcje, jednak biorę poprawkę na to, że klocki mają swoje ograniczenia.
Z bliska samo przednie skrzydło również mnie nie zachwyciło. O ile jego płaty są zbudowane w dosyć prosty, lecz skuteczny sposób, tak wydaje mi się, że boczne lotki mogły być lepiej odwzorowane. Nie czepiam się samych kątów, lecz kształtu, który można było lepiej odwzorować nawet z już istniejących klocków Lego.
W modelu uświadczymy sporą ilość detali. Kokpit został bardzo ładnie odwzorowany, Podoba mi się użycie w nim lunety astronomicznej, jako dźwigni zmiany sztywności zawieszenia - pomyślano tutaj nawet o takim szczególe. Wspomnianą wcześniej pokrywę silnika można zdjąć, odsłaniając przepięknie odwzorowany silnik V6-turbo. Samych detali jest tutaj multum, a wisienką na torcie są metaliczne srebrne elementy. Znalazło się nawet miejsce na easter egg w postaci klocków w kolorze flagi Brazylii!
Krzywizny, którymi przechodzimy do tyłu bolidu zostały dobrze przeniesione do klockowej formy przy pomocy łuków. Sama tylna część konstrukcji jest natomiast bardzo kontrowersyjna. O ile tylne skrzydło i dyfuzor wyglądają bardzo przyzwoicie (być może jest ono delikatnie zbyt grube, ale to szczegół), tak znajduje się tutaj chyba największy problem całego zestawu, czyli tylne opony. Niestety, Lego poszło tutaj na łatwiznę i wykorzystano identyczny element zarówno z przodu, jak i z tyłu pojazdu. Te tylne powinny być zdecydowanie grubsze, co było cechą charakterystyczną bolidów z tamtych czasów. Ja przymykam na to oko, jednak rozumiem jeśli dla kogoś będzie to cecha dyskwalifikująca cały zestaw.
Mimo oczywistego braku głównego sponsora, na bolidzie znajdziemy odpowiednią ich ilość aby (w połączeniu z barwami) wiedzieć, z którym zespołem mamy do czynienia. Są one odtworzone zarówno przy pomocy naklejek, jak i nadruków. Tych pierwszych nie ma na szczęście w zestawie dużo i są one dosyć spore, dzięki czemu nie trzeba zbytnio denerwować się przy ich nakładaniu na klocki. Nadruki są jednak problematyczne. O ile doceniam chociażby logo marki Tag Heuer na przedniej szybie, tak po raz kolejny widać problemy z odwzorowaniem kolorów i jakością nadruków. Białe pasy na nosie kompletnie nie pasują do bieli klocków, podobnie zresztą jest na łączeniu pokrywy silnika z tyłem. Nie jest to nowy problem w Lego i jak widać, dalej nie jest on rozwiązany. Ciężko mi to napisać, ale lepiej byłoby, żeby te wzory były naklejkami.
Sporą naklejkę znajdziemy też na podium i na podstawce do eksponowania modelu. Opisuje ona specyfikację i statystyki mistrzowskiej maszyny. Sama podstawka jest prosta, lecz spełnia swoją rolę. Pozwala ona na eksponowanie konstrukcji na półce, bez strachu o to, że stoczy się lub spadnie na podłogę, stanowiąc potem zagrożenie dla stóp domowników ;)















Komentarze
Prześlij komentarz